Wracasz po deszczu. Kask kapie na posadzkę, rękawice są ciężkie, a kurtka trzyma wodę w mankietach i przy zamku. Odruch jest prosty: rzucasz wszystko na krzesło i zamykasz garaż.
Tylko że na krześle mokra odzież składa się sama na sobie. Materiał dotyka materiału, rękawy leżą jeden na drugim, a wilgoć zostaje tam, gdzie nie ma ruchu powietrza. Rano kurtka jest chłodna, rękawice dalej mokre w środku, a w garażu czuć wczorajszą trasę.
Jak to schnie
Membrana nie lubi pośpiechu, ale jeszcze mniej lubi ścisk. Nie schnie od samego ciepła, tylko od tego, że wilgoć ma gdzie wyjść i czym odparować. Jeśli kurtka wisi ciasno przy ścianie albo jest przewieszona przez oparcie, zatrzymujesz ten proces.
To samo dzieje się z rękawicami. Na zewnątrz wyglądają lepiej po kilku godzinach, ale w palcach i przy szwach dalej siedzi woda. Potem wkładasz je następnego dnia i od pierwszego kilometra czujesz zimno, które zostało z poprzedniej jazdy.
Miejsce po powrocie
Po mokrej trasie kurtka potrzebuje wisieć normalnie, z przestrzenią dookoła. Nie przyklejona do ściany, nie dociśnięta drugim ciuchem, nie rzucona na siedzenie. Kask też lepiej odłożyć osobno, żeby nie zabierał miejsca tam, gdzie ma pracować powietrze.
Dlatego w garażu lepiej działa prosty punkt odkładczy niż przypadkowe krzesło. Wieszak H trzyma kurtkę i kask po powrocie, bez składania ich w jedną mokrą stertę. Zostawiasz rzeczy tam, gdzie mają wyschnąć, a nie tylko przeczekać do następnego wyjazdu.

